piątek, 31 października 2014

Święta tuż tuż!

W RPA Boże Narodzenie zaczyna się właściwie na początku października. Wtedy w centrach handlowych i różnych miejscach publicznych pojawiają się świąteczne dekoracje. 8 października na lotnisku w Johannesburgu było tak:


A w hali przylotów już stał, jak co roku, wielki stożek choinkowy. 

W supermarketach są stoiska z odpowiednio wystylizowanymi produktami: bożonarodzeniowe puddingi (w stylu anglosaskim), gwiazdki, świecidełka, migoczące lampki, papier i torebki na prezenty, ozdoby choinkowe, słodycze w sreberkach i ładnych pudełkach, czy Christmas crackers (czyli papierowy "cukierek" z niespodzianką). Trzeci raz tego doświadczam i nadal nie mogę się przyzwyczaić. Bo nie dość, że październik to dużo za wcześnie, to jest to też początek lata, jacarandy kwitną, coraz cieplej się robi - a tu Jingle Bells leci z głośników. No nijak nie pasuje. Ale przynajmniej trudno się potem tłumaczyć, że się nie zauważyło, jak zleciał czas i że się w związku z tym nie zakupiło prezentów w porę! Wystarczy pojechać do supermarketu po mleko i od razu się przypomni ;-) Ja się na razie skupiam na świętowaniu własnych urodzin oraz przygotowywaniu do urlopu (już za tydzień!). Ale pomysły na upominki świąteczne też mam ;-)

środa, 29 października 2014

Wiadomości z regionu - Zambia

Wczoraj wieczorem, zaledwie 5 dni po obchodach 50. rocznicy odzyskania niepodległości, zmarł w Londynie prezydent Zambii Michael Sata. Od ponad miesiąca nie pojawiał się publicznie (ostatnio 19 września, gdy poinformował naród, że jeszcze żyje), a na Generalnym Zgromadzeniu ONZ w zeszłym miesiącu nie wygłosił zaplanowanego przemówienia z powodów zdrowotnych. Miał 77 lat i wiadomo było, że od jakiegoś czasu chorował, a do Wielkiej Brytanii udał się niedawno na leczenie. Nadal nie jest jednak jasne, co dokładnie mu dolegało. Przed wyjazdem do Londynu Sata mianował ministra obrony Edgara Lungu na swojego tymczasowego zastępcę - i to on do dzisiaj sprawował obowiązki prezydenta. Obecnie wiceprezydent Guy Scott przejął pałeczkę do czasu wyboru nowej głowy państwa. I tu pojawia się ciekawy kruczek. Scott jest biały - czyli de facto stał się pierwszym białym afrykańskim przywódcą od czasu upadku apartheidu w RPA. Urodził się wprawdzie w Zambii (wtedy Północnej Rodezji), ale jego rodzice urodzili się w Szkocji. To stawia pod znakiem zapytania jego potencjalną kandydaturę w przyspieszonych wyborach prezydenckim, ponieważ według zambijskiej konstytucji przywódcą państwa może zostać jedynie ktoś, kto jest Zambijczykiem co najmniej w trzecim pokoleniu - czyli Scott tego warunku nie spełnia. 

Wracając jednak do zmarłego prezydenta - Sata miał przydomek King Cobra, nadany mu przez krytyków ze względu na ostry język i obcesowy styl komunikacji. Karierę polityczną rozpoczął w latach 80., ale wybory prezydenckie wygrał dopiero w czwartym podejściu, w 2011 roku. Pokonał wtedy dotychczasowego przywódcę Rupiah Bandę. Wiele sobie obiecywano po jego rządach, zwłaszcza walkę z korupcją i utworzenie nowych miejsc pracy, ale nadzieje okazały się jednak dość płonne, bo Zambię nawiedził kryzys polityczny i ekonomiczny. Stan zdrowia Saty odegrał tu kluczową rolę, bo niewidoczny prezydent nie ma zbyt wiele do powiedzenia. Niektórzy komentatorzy zwracają uwagę na fakt, że jest to drugi po Levym Mwanawasie prezydent Zambii, który zmarł podczas pełnienia funkcji - i do tego za granicą. A to, że przywódca kraju udaje się na leczenie do szpitala w Londynie nie wystawia lokalnej służbie zdrowia dobrego świadectwa. Zambia stoi teraz na rozdrożu, więc najbliższe tygodnie będą dla kluczowe dla jej przyszłości.

wtorek, 21 października 2014

Wyrok zapadł! Ale czy to koniec sprawy Pistoriusa?

Przypuszczam, że wiele osób w RPA nie miało dziś zbyt pracowitego przedpołudnia: w końcu doczekaliśmy się wyroku sądu na Oskara Pistoriusa, więc produktywność dziś rano (przynajmniej u mnie w biurze) pewnie nieco spadła. Pistorius dostał 5 lat za zabicie Reevy, plus 3 lata w zawieszeniu za oddanie strzału w restauracji (wyroki się nie sumują, więc ten drugi jest właściwie tylko na papierze). Oczywiście od razu rozpętały się w mediach dyskusje, czy to sprawiedliwy werdykt. Wystarczy przypomnieć, że groziło mu nawet 15 lat. Kiedy w zeszłym tygodniu sąd zebrał się ponownie, żeby podjąć ostateczną decyzję, nie spodziewaliśmy się, że zajmie to aż tyle czasu. Słuchaliśmy podsumowań sędzi, kolejnych zeznań, peanów na cześć kariery sportowca i jego działalności charytatywnej, opinii psychologów itp., itd. W pracy zniecierpliwieni koledzy i koleżanki rwali włosy z głów i robili zakłady - głównie o to, czy Pistoriusowi się upiecze i dostanie na przykład tylko areszt domowy. I choć teoretycznie kara okazała się nieco wyższa, niż przewidywali pesymiści, to i tak większość uważa, że to za mało. Zwłaszcza że Pistorius będzie mógł wyjść z więzienia już po 10 miesiącach (jeśli będzie się dobrze sprawował) i odsiedzieć resztę kary w areszcie domowym. 

I to wzbudza największe kontrowersje. Wystarczy popatrzeć na komentarze pod artykułami na różnych portalach informacyjnych: niemal wszystkie są krytyczne wobec tak łaskawego potraktowania Pistoriusa. Według wielu, ten wyrok nie stanowi odpowiedniej przestrogi dla posiadaczy broni. Niechęć do sportowca jest wszechobecna, co przekłada się też na opinie na temat sędzi Masipy, której zarzuca się zbytnią łagodność. W tym całym zalewie osobistych komentarzy wydaje się jednak znikać ważna informacja, a mianowicie zdanie osób, które ta cała historia dotknęła najbardziej. Rodzina Reevy oświadczyła, że jest z wyroku zadowolona, a "sprawiedliwości stało się zadość". Wyraziła też ulgę, że proces wreszcie dobiegł końca. Wuj Pistoriusa natomiast w imieniu jego i krewnych również przyjął osąd jako właściwy i stwierdził, że Oscar pokornie go przyjmie i podejmie wszelkie działania, by zrekompensować społeczeństwu szkody, jakie wyrządził. Wygląda więc na to, że strony najbardziej zainteresowane są z decyzji ogólnie zadowolone i uznają ją za sprawiedliwą. Ale to wcale nie oznacza, że Pistorius show już się zakończył, bo zarówno obrońca, jak i prokurator mogą się jeszcze odwołać od wyroku (choć to mało prawdopodobne). Co ważniejsze, Prokuratura Narodowa uważa, że skazany powinien odsiedzieć jedną trzecią kary, czyli 20 miesięcy, więc istnieje możliwość, że to ten urząd zgłosi apelację. Póki co Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski ogłosił, że Pistorius nie będzie mógł brać udziału w żadnych zawodach przez najbliższe 5 lat, choć z oceny psychiatrycznej wynika, że on sam i tak raczej nie będzie chciał wrócić do zawodowego sportu. Inna sprawa, że z wyrokiem nieumyślnego spowodowania śmierci raczej trudno byłoby mu kontynuować karierę. A nie skończył jeszcze 27 lat...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...